Strona dla restauracji: co musi zawierać, żeby dawała rezerwacje
Wyobraź sobie gościa, który stoi pod Twoją restauracją. W ręku telefon, w głowie jedno pytanie: co tu zjeść. Otwiera przeglądarkę, wpisuje nazwę lokalu i wchodzi na stronę. Ma trzydzieści sekund, zanim nogi poniosą go do knajpy obok. To, co zobaczy w tym czasie, decyduje, czy usiądzie u Ciebie.
Strona restauracji ma jedno zadanie: zamienić wejście na stolik. Większość stron robi coś odwrotnego. Menu w pliku PDF, telefon schowany na samym dole, godziny sprzed pół roku. Gość przychodzi, męczy się, wychodzi.
Od ponad 10 lat robię strony na WordPressie. I wiem jedno: właściciel restauracji, zanim zamówi stronę, zadaje sobie zwykle te same pytania. Odpowiem na nie po kolei.
Co musi być na stronie, żeby ludzie rezerwowali
Trzy rzeczy: menu, godziny otwarcia i sposób rezerwacji. Cała reszta jest dodatkiem.
Menu, bo nikt nie rezerwuje stolika, zanim nie zobaczy, co podajesz. Godziny, bo gość chce wiedzieć, czy w ogóle jest otwarte, a nie pukać do zamkniętych drzwi. Rezerwacja, bo jak już się zdecyduje, nie ma zamiaru dzwonić i wisieć na linii.
Jeśli którejś z tych rzeczy trzeba szukać dłużej niż parę sekund, gość idzie do konkurencji. Nie dlatego, że Twoje jedzenie jest gorsze. Po prostu jego telefon na to nie pozwolił.
Menu w PDF-ie czy normalnie na stronie
PDF to najczęstszy błąd u restauracji. Plik trzeba pobrać, powiększyć, przewijać na małym ekranie, a często się nie otwiera. Dopóki gość siedzi przy komputerze, jakoś to przejdzie. Ale on nie siedzi. Stoi na ulicy i chce jeść teraz.
Menu w HTML czyta się od razu. Ma jeszcze jedną przewagę: widzi je Google. Ktoś wpisuje w wyszukiwarkę nazwę restauracji i słowo „menu”. Jeśli menu jest na stronie, trafia do Ciebie. Jeśli tylko w PDF-ie, Google go nie pokaże i gość wyląduje na nieaktualnej karcie z jakiegoś portalu. Możesz to sprawdzić sam w Google Search Console, pokazuje, na jakie zapytania strona się wyświetla.
I jeszcze jedno: większość ruchu idzie z telefonów. Wersja mobilna to nie dodatek, tylko punkt wyjścia. Google podaje, że ponad połowa osób porzuca stronę, która ładuje się dłużej niż 3 sekundy. Na ulicy, na słabym LTE, te sekundy uciekają szybko.
Jak zbierać rezerwacje
Zacznij od tego, co masz: numer telefonu na samej górze, widoczny bez przewijania. Potem formularz. Na końcu, jeśli robisz dużo rezerwacji, widget podpięty do systemu takiego jak MojStolik albo UpMenu.
Zasada jest jedna: każdy dodatkowy krok to stracony gość. Kontakt w stopce działa tak, jakby go nie było. Włącz darmowe Microsoft Clarity albo zajrzyj do Google Analytics, a zobaczysz, że ludzie klikają w to, co widzą na pierwszym ekranie. Dlatego telefon należy dać im od razu.
Po co strona, skoro jest Profil Firmy w Google
Profil Firmy w Google, kiedyś nazywany wizytówką, daje Ci miejsce na mapie, zdjęcia i opinie. To tam gość trafia, gdy szuka „restauracji blisko mnie”. Ale profil nie pokaże pełnego menu, nie opowie, kim jesteś, nie zbierze rezerwacji.
Strona domyka to, co profil zaczyna. Profil przyciąga ruch z mapy, strona zamienia go w stolik. Jedno bez drugiego zostawia gościa w połowie drogi.
Opinie i zdjęcia, które sprzedają
Dwie rzeczy, o które rzadko kto pyta na start, a które robią najwięcej.
Zdjęcia. Gość wybiera oczami, zanim spróbuje językiem. Kilka dobrych zdjęć dań robi więcej niż trzy akapity opisu. Nie muszą być ze studia, muszą być Twoje i apetyczne, a nie ze stocka.
Opinie. Restauracja z oceną 4,8 i setką recenzji wygrywa z tą, która ma ładniejszą stronę i pusto w profilu. Zbieraj je systematycznie: proś po wizycie, odpowiadaj na każdą, także na złą. Konkretna odpowiedź na złą recenzję robi lepsze wrażenie niż sto pustych gwiazdek.
Ile to kosztuje
Prosta wizytówka to koszt od 800 zł. Taka strona ma menu, godziny, kontakt i mapę, nic więcej.
Większość restauracji potrzebuje trochę więcej: menu online, galeria, formularz rezerwacji. To zwykle zamyka się w przedziale od 800 do 1500 zł, w zależności od liczby podstron i funkcji. A przy integracji z systemem rezerwacji, wersji dwujęzycznej albo zamówieniach online cena rośnie dalej, więc liczę ją indywidualnie po briefie.
Nie podaję ceny z palca. Cena zależy od tego, ile podstron ma mieć strona, ile materiałów dostarczasz sam i jakie funkcje muszą działać.
Chcesz strony, która ściąga gości do stolików? Wypełnij brief, odpowiadasz na kilka pytań, a ja wracam z wyceną i terminem. Co dokładnie wchodzi w projekt strony, opisuję na stronie usługi. A jeśli działasz w Gdańsku, mam osobne omówienie stron internetowych w Gdańsku.